
poniedziałek, 4 kwietnia 2016
niedziela, 6 marca 2016
TELEWIZYJNA ULOTKA
Przed użyciem
nie zapoznaj się z treścią
na ekranie
nie zapoznaj się z treścią
na ekranie
dołączonego do
prozy życia,
bądź nie skonsultuj się
z umysłem
lub wiedzą,
gdyż każda informacja
niewłaściwie stosowana
nie zagraża
twojemu życiu, zdrowiu
i ignorancji…
sobota, 16 stycznia 2016
WOJENNI KOCHANKOWIE
Jedzie, jedzie pociąg z bezkresnej dali,
jeszcze nam wszystkiego nie odebrali,
nikt nie jest pewien swego dalszego losu,
zawsze kochałem zapach Twoich włosów,
zawsze ubóstwiałem spleść z Tobą dłonie,
zawsze lubiłem dotknąć Twoje skronie,
jakieś zło
wtargnęło w nasze życie nagle,
czuję, że zaraz utonę w niepewności bagnie.
czuję, że zaraz utonę w niepewności bagnie.
Jedzie, jedzie pociąg, kiedyś się zatrzyma,
nie wiem już sam, czy to jesień, czy to zima,
czemu nas spotkało takie upodlenie?
ściskasz moją dłoń, w psychodelicznej wrzawie,
wiedz, że przecież nigdy Ciebie nie zostawię,
zawsze chciałem abyś była bezpieczna,
lecz ta sugestia jest teraz niedorzeczna…
zawsze chciałem abyś była bezpieczna,
lecz ta sugestia jest teraz niedorzeczna…
Jedzie, jedzie pociąg, jak szalony pędzi,
krew pulsuje w głowie, jestem na krawędzi,
nie bój się miła, jedziemy gdzieś pracować,
krew pulsuje w głowie, jestem na krawędzi,
nie bój się miła, jedziemy gdzieś pracować,
pragnąłbym Cię tak bardzo teraz pocałować,
a serce me
kołata, siódmy dzień podróży,
bolą strasznie nogi i przestają służyć,
patrz – każda twarz jest inna, każda coś przeżywa,
mężczyzn, kobiet, dzieci, szloch się nie urywa.
bolą strasznie nogi i przestają służyć,
patrz – każda twarz jest inna, każda coś przeżywa,
mężczyzn, kobiet, dzieci, szloch się nie urywa.
Jedzie, jedzie pociąg, słychać stukot kółek,
nie mogę skupić myśli, wpadłem w zaułek,
nie mogę skupić myśli, wpadłem w zaułek,
chyba umrę z głodu, musimy wytrzymać,
wiem, że też się boisz, nie ma co ukrywać,
popatrz, ktoś leży, chyba się nie rusza,
w dołku mocno ściska, w ustach wielka susza,
widzę Twe smutne oczy, a w okienku kraty,
popatrz, ktoś leży, chyba się nie rusza,
w dołku mocno ściska, w ustach wielka susza,
widzę Twe smutne oczy, a w okienku kraty,
runął mój umysł, z logiki jest obdarty…
piątek, 18 grudnia 2015
DECADENTIA 21
Śmierć jest przyczyną życia –
tego teraz,
a może tego wtedy?
a może tego wtedy?
Nienawiść jest przyczyną miłości –
tej bezinteresownej,
czy tej zakłamanej?
czy tej zakłamanej?
Świat jest przyczyną historii –
tej mojej, twojej,
czy tej ludzkiej?
czy tej ludzkiej?
Myślenie jest przyczyną
człowieczeństwa –
by nas wyróżnić,
czy zezwierzęcić?
czy zezwierzęcić?
Nieśmiertelność jest przyczyną
sumienia –
tego, którego nie było,
czy tego, którego nie będzie?
czy tego, którego nie będzie?
Uczucia są przyczyną odruchów –
tych warunkowych,
czy bezwarunkowych?
czy bezwarunkowych?
Toczymy się jak kamień pod górę
Synaj,
bezwzględnie,
na oślep
z wyostrzonym wzrokiem…
na oślep
z wyostrzonym wzrokiem…
będziemy się mogli kompletnie stoczyć.
czwartek, 26 listopada 2015
MENUET VERSAILLES
Wszyscy stoją już na sali
napięci w wyproście,
są lubiani i niechciani, każdy
jest tu gościem.
Jeden znak królewskim palcem
daje przyzwolenie,
jakby wszelka żywa dusza
dostała natchnienie.
Rusza tabun par do przodu,
niczym ślepe gęsi,
sztywne kroki marionetki
wyjmują z pamięci.
Fruną pióra na parkiety, oni
suną płynnie,
pudrowane głów fryzury burzą
się niewinnie.
Nie ma trosk, ni głodu, żalów,
żywot jak w Edenie,
a za oknem? cóż za oknem! nędza, upodlenie…
Jedzmy, pijmy, gdy podano,
zdrowie naszych pań!
jacy ludzie? dla nich breja! a
dla nas champagne!
Tańczmy wszyscy, bawmy,
śmiejmy, król znów dostał brawa,
jacy ludzie? cóż tam ludzie!
niech żyje zabawa!
Kapie na nich złoto stropów,
zgubny to już setny bal,
niech wiruje bezsensowny menuet Versailles!
A po salach szemrzą głosy,
kukły są znudzone,
przytaczają historyjki
skandalem słodzone.
Tutaj plotka jest dziś w cenie,
jest jak pełny bukłak,
co sensacje wciąż wylewa w
krasomówczych sztukach.
Jedna pani z drugą panią tej
trzeciej opowie,
że ta czwarta razem z piątą, są
we dworskiej zmowie.
Tańczą dalej, a na przodzie
Madame Déficit,
ją tu także nie omija złych
pomówień zgrzyt.
Że rozrzutna, hazardzistka, moc
przyjęć wyprawia,
ale co tam! tu się żyje! dla
królowej brawa!
Słychać chichot, dwórek,
metres, spitych nieogładnie,
a pieniądze? cóż pieniądze!
przecież nikt nie kradnie!
Kiedy skończy się ta uczta, tej
hipnozy znoje,
mechanicznie się przeniosą na
swoje pokoje.
Nieświadome, puste lalki ubrane
z przepychem,
jutro znowu się napoją ludzkich
krzywd kielichem.
Niech to nigdy się nie kończy,
sznyt, ekstrawagancja,
dokąd tu grzejemy miejsca, a na
zewnątrz Francja!
Więc odrzućmy liche sprawy
gdzieś za mury, w dal,
roi est
mort, vive le roi et menuet Vesailles!
piątek, 13 listopada 2015
środa, 4 listopada 2015
Krakowski Salon Poezji
Krakowski Salon Poezji to inicjatywa Anny Dymnej rozpoczęta w styczniu 2002 roku. W każdą niedzielę o godzinie 12.00 znani aktorzy czytają wiersze swoich ulubionych poetów. Słowom towarzyszy muzyka na żywo w wykonaniu wybitnych instrumentalistów. W Salonie spotykają się aktorzy z różnych teatrów krakowskich, gwiazdy z innych miast, starsi z młodszymi, pedagodzy ze studentami, aktorskie małżeństwa, wielcy i znani z tymi mniej znanymi.
Do tej pory odbyło się ponad 400 takich spotkań, w których wystąpili między innymi: Teresa Budzisz-Krzyżanowska, Magdalena Cielecka, Anna Dymna, Anna Polony, Anna Radwan, Anna Seniuk, Maja Ostaszewska, Gustaw Holoubek, Jan Englert, Jerzy Trela, Krzysztof Globisz, Jan Nowicki, Edward Linde-Lubaszenko, Andrzej Seweryn, Zbigniew Zamachowski, Stanisław Sojka, Anna Cieślak, Urszula Grabowska, Krzysztof Kolberger, Zofia Kucówna...
Najważniejsza jest jednak poezja, słowa Słowackiego, Mickiewicza, Norwida, Wyspiańskiego, Herberta, Tuwima, Gałczyńskiego, Różewicza, Rilkego, Puszkina, Majakowskiego, Szekspira czy krakowskich poetów: Lipskiej, Szymborskiej, Barana, Moczulskiego, Maja...
Krakowski Salon Poezji szybko stał się cenionym i lubianym wydarzeniem. Jego sukces przerósł najśmielsze oczekiwania organizatorów, ponieważ zainteresował nie tylko środowisko teatralne naszego miasta ale i całego kraju. Salony Poezji powstały również m.in.: w Gdańsku, Tczewie, Tarnowie, Gdyni, Warszawie, Koninie, Kielcach, Częstochowie, Opolu, Lublinie, Czechowicach-Dziedzicach, Gliwicach, Oświęcimiu, Rzeszowie, Andrychowie, Świdnicy, a także za granicą: w Dublinie, Sztokholmie, Montrealu, Wiedniu, . Okazało się, że istnieje ogromna liczba admiratorów poezji, dla których taki rodzaj kontaktu z nią to prawdziwe przeżycie i święto.
Zamiarem Teatru było też zaktywizowanie środowiska teatralnego wokół projektu będącego w swym założeniu niedzielnym spotkaniem artystyczno-towarzyskim, którego widzami-uczestnikami będą osoby interesujące się poezją. Jest to więc również forma działalności edukacyjnej Teatru.
Bardzo istotny jest też fakt, że Salon funkcjonuje tylko i wyłącznie dzięki wpłatom prywatnych sponsorów i pomocy finansowej Miasta i Małopolski. To właśnie dzięki włączeniu się w inicjatywę prywatnych darczyńców i sponsorów oraz niezwykle dobremu przyjęciu przez media, możliwy jest bezpłatny wstęp dla widzów - frekwencja jest tak duża, że niejednokrotnie zajęte są również miejsca na schodach Teatru.
Spektakularnym sukcesem jest statuetka Nike przyznana Krakowskiemu Salonowi Poezji za najciekawszą działalność kulturalną w regionie w roku 2003.
Gospodarzami Salonu są: Anna Dymna, Anna Burzyńska, Józef Opalski i Bronisław Maj oraz dyrektor Teatru im. Juliusza Słowackiego Krzysztof Orzechowski.
ZAPRASZAM do Krakowa!
/Ł.W/
/żródło: http://www.slowacki.krakow.pl/
Subskrybuj:
Posty (Atom)

